menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinki
vivid-memories Moja twórczość ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Opowiadania o McFly love-changes-everything new-story too-close-for-comfort too-close-for-comfort-2 mrs-dziki-screw bubblewrap going-through-the-motions mcfly-from-my-pov mcfly-plus-me mcfly-in-my-life mcflystorybymj when-i-close-my-eyes-i-see-you you-are-not-alone-story silence-is-a-scary-sound denyinkiss mad-world-by-lena vintagegirl ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 11916 osóbPowered by blog 4u |
McFlyStory3Odc. 38![]() Julka z Dannym weszli do studia. - O fortepian. - Toma, ale nie krepuj się. - Nie będzie zły? - A widzisz go gdzieś? – Julka usiadła i wybiła pierwsze dźwięki. - Nie znam coś nowego? - Dla mnie nie. - Ej gdzie on się podziewa, miał tu przyjść. - Jestem już. – Do studia wszedł Alex - Co tak długo? – Danny przywitał się. - Korki. Kogo ja tu widzę. – Podszedł do niej i przytulił. - Dobrze ci widzieć. Wyrosłaś. - Czas natopił, aby wreszcie dojrzeć. - Dobra potem pogadacie Alex chodź na chwile. Julka za raz wracajmy. – Chłopaki wyszli a Julka usiadła ponownie przy fortepianie. (Sasha Strunin - Zaczaruj mnie ostatni raz) Julka spojrzała w okno a wtedy Alex postanowił wejść. - Jestem już. – Odwróciła się do niego. - A Gdzie Danny? - Poszedł wiesz, po co. - Mam nadzieje że mu się poszczęści. Lena nie wie, że jesteś? - Nie. - A nie chcesz się spotkać z Ewą? - Spotkam się z nią po wszystkim, bo po zobaczeniu mnie jeszcze miałaby dziewczyna wątpliwości a ja Tomowi tego nie chce zrobić. - Ej a gdzie twoja dziewczyna? - Zerwaliśmy. - Przykro mi. - A co u ciebie i Dougiego? - Beznadzieja. - Jak to? - chyba nam nie jest pisane być razem, przyjaciele jak najbardziej tak, ale para nie wypaliło. - Ułoży się, jeszcze kogoś poznasz. - Trzymam cię za słowo. - A co u twojej siostry? - Oj działo się i to dużo. - Ale z nią to mogę się spotkać. Ona i tak musi zostać przy bogu męża. - Jak to ci powiedzieć Ana dokonała się zdrady. - Ała!! – Alex wpadł na perkusje i przewrócił się. - Nic ci nie jest? - Ty sobie jaja robisz? - Chodźmy na kawę to ci wszystko opowiem. - Wiem, że się znalazła, amnezja i takie tam bajki, ale że go zdradziła to pierwszy słyszę. - Chodź. – Zaśmiała się i razem wyszli. ![]() Dwa dni później. - Co robisz? – Odwróciłam się. - Pisałam do Alana. – Rzucił gazetę na stolik i usiadł na kanapie. - Chyba nie jesteś zazdrosny? - Nie – Opowiedział od niechcenia. - Wiem, że ci z tym ciężko, ale mi jeszcze bardziej proszę uwierz mi. - wierze. – Odpowiedział nie patrząc na mnie. Wkurzało mnie to a zarazem potwornie raniło. - Harry nie chce się kłócić a tym bardziej dzisiaj. - Nie kłócę się. – Miałam już tego dosyć chciałam mu nawrzucać, ale co dalej? Wzięłam głęboki oddech. Ktoś musi być mądrzejszy w tym związku. Podeszłam do niego i pocałowałam. - Za co to? – Zapytał. - Bo kocham ciebie i nie chce się kłócić. Alana jest dla mnie ważną osobą, ale ty jesteś na pierwszym miejscu. Jak chcesz mogę się z nim nie kontaktować. - Zrobiłabyś to dla mnie? – Bardzo tego nie chciałam, ale musze. - Tak. – Uśmiechnął się i tym razem on mnie pocałował. – Ej – Odsunęłam się od niego. – Przez ciebie nie mam, co założyć na siebie. - Jak to nie? – Wyszedł na chwile a ja spojrzałam na komórkę i miałam ochotę coś napisać do Alana, ale obiecałam. – A to, co to jest? – Trzymał śliczną sukienkę. - O rany skąd wiedziałeś, że mi się spodoba? - Ale podoba? - Oczywiście, jest obłędna. - Ale to nie wszystko. - Za plecami miał jeszcze coś dla mnie. W ręku trzymał jeszcze coś dla mnie. - O Matyldo aaaaaaa kocham Cię!!! – Podbiegłam do niego i wzięłam od niego te śliczne, przecudowne buty. – Chyba się po płacze. - Ty się z nich bardziej cieszysz niż z pierścionka. - Nie prawda. – Wziął mnie w ramiona i pocałował. - Lena gdzie jesteś? – Julka weszła do pokoju. - Julka denerwuje się. - Czym? - Jak oni mogli mi to zrobić!? Czemu ten kretyn będzie ze mną w parze? - Ja uważam, że dobrom decyzje podjęli. - Nie jestem tego pewna. - A swoją drogą ślicznie wyglądasz. - Widziałaś Dougiego? - Nie. - Przyszedł z kimś. - Cieszę się. - Nie jesteś zła? - Nie. - Ja tam bym była jak Danny przyszedł z kimś. - A skąd wiesz, że nie przyszedł? - No nie wiem, ale, ej Julka on z kimś przyszedł? - Musze lecieć. - Julka nie wygłupiaj się! Chodź tu i mi powiedz, Julka! Julka zamknęła drzwi są sobą i wpadła na Toma. - Tom a ty, co tu robisz? - Musiałem się przejść a tak naprawdę cholernie się martwię. - Nie wygłupiaj się. - Nie martwię się tym wszystkim tylko Danny. - Coś z nim się stało? - Nie raczej nie, ale głupi byłem się, że się zgodziłem to Dougie i ty mięliście być a nie oni.. - Ale kochasz Dannego? - Julka! Co to ma wspólnego? - Kochasz. - To mój przyjaciel tylko błagam cię nie zdradź mu tego. - Przyrzekam a teraz szybko wychodzimy, bo zostało kuka zaledwie minut. - Jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem dzisiaj. ![]() Wysiedliśmy z samochodu, było mnóstwo ludzi, ale nie wiedziałam nikogo z naszej paczki. - Harry na pewno na dobry ślub trafiliśmy? – On też nerwowo się rozglądał. - Na dobre – Spojrzał na mnie a potem wskazał na Jamesa, który szedł w naszą stronę nie sam z Zosią. - witajcie. – Powiedziałam i uściskałam ich. - Oj nie uśmiechaj się tak słodka ja nadal nie zapomniałem jak ty z Charlim mnie zostawiliście. - Jeszcze pamiętasz? - Uraz mam do tej pory. - Przepraszam cię. – Nie mogłam się oprzeć, ponownie przytuliłam się. - No kochanie pochwal się. – Jamek nerwowo się uśmiechał. - Czym się masz chwalić? – Zapytałam a ona wyciągnęła w naszą stronę rękę. - Aaaaa zaręczyliście się. – Zaczęłam podskakiwać. – Harry oni się zaręczyli. - Widzę. Gratuluje. - Cieszę się strasznie. – Patrzyłam na nich uśmiechali się do siebie wyglądali, na szczesliwych nagle dojrzałam Charliego, podbiegłam do niego, musiałam podskoczyć, aby mógł mnie wziąć na ręce. Wiem, że to Harremu się to nie podobało, ale co mi tam. - Ana jak się czujesz? - Wspaniale. – Postawił mnie na ziemi. - Sam? - Wiesz Harry był szybszy. – Zachichotałam jak małe dziecko. Bardzo go lubiłam. Podeszli do nas pozostali. - A gdzie Matt? - Jestem – I jest, szedł w naszą stronę i z kim? Kinią dziewczyną od nart. Uśmiechałam się do niego jak dziecko na widok nowo otwartej cukierni. - Lepiej chodźmy, bo za raz się zacznie. – Powiedział Harry. - Wiesz, kto jest światkami? - Nie wiesz? - Nie. – Powiedziałam a ona uśmiechała się tak czarująco. Zajęliśmy miejsca. Widziałam Julkę, z kim ona tam siedzi? Odwróć się nieznajomy no dalej. I odwrócił się chciałam wrzasnąć, ale zatkałam sobie usta. Alex? Spojrzałam na druga stronę, siedział Dougie. Nie patrzył na Julkę tylko rozmawiał z jakąś dziewczyną, która siedziała koło niego. Nie znam jej. Zabrzmiał marsz weselny wszyscy się odwrócili. Szli nasze pysie. Wyglądała ślicznie w tej sukni a on przeuroczo. Spojrzałam na Harrego tylko na chwilę a po potem na nich. Za nimi szedł Danny i Lena. Zachichotałam a Harry spojrzał na mnie takim wyrokiem abym się uspokoiła. Maił powód przecież żenił się jego przyjaciel Tom Fleczer. Wszyscy usiedliśmy a ja przypominałam sobie nasz ślub. Gdy składali sobie przysięgę małżeńską Danny szepnął do Leny. - Lena, Lena. – Spojrzała na niego. - Co? - Masz? – Wyciągnął rękę a na niej trzymał jakieś małe pudełko. - Co to? - Zajrzyj. - Teraz? Oni składają sobie przysięgę, zwariowałeś? - Teraz głupia. – Zmarszczyła brwi i wzięła od niego pudełko. – Na co czekasz, otwieraj. – Poganiał ją. Lena otworzyła a ksiądz powiedział. - A teraz możecie się pocałować. – Lena bez wahania złapała Dannego i pocałowała go. - Udało się! – Ocknęłam się na krzyk Julki. - Co się stało? – Zapytałam. - Danny oświadczył się Lenie. - Nie gadaj. - To spójrz. – Ewa z Tomem się całowali i nie tylko oni Danny z Leną również. Tak to ślicznie wyglądało, szkoda, że nie miałam aparatu. Nie, którzy zaczęli klaskać. Na przyjęciu. - Nie wierze. – Powiedział Danny do Leny. - Czego? - Że się zgodziłaś. - Sama nie wierze. - Nie wykręcisz się było mnóstwo świadków. - Wiesz, czego mi będzie brakować? - Czego? - Naszych kłótni. - A kto powiedział, że się nie będziemy kłócić, spójrz na Ana i Harrego nawet teraz się sprzeczają. - Danny. - Tak kochanie. - Dziękuje Ci za wszystko i przepraszam. - Lena to ja powinienem cię przepraszać do końca życia. - A wiesz, czemu się zgodziłam? - Za to, że jestem taki przystojny a dzisiaj wymiatam i nie mogłaś się oprzeć. - Nie, szkoda mi się zrobiło, bo żadna cię by nie chciała a nie chciałam abyś sam został. - Nie wierze ci. – Pocałował ją namiętnie. ![]() - Przejecie jest świetnie. – Powiedziała Julka zerkając na Dougiego. - O tak, dawno nie byłem na takim weselu. Ej idź i z nim pogadaj. - Nie mogę, nie! Oczywiście, że mogę. Trzymaj kciuki. Julka podała mu swój kieliszek i podeszła do Dougiego, który rozmawiał z dziewczyną, która z nim przyszła. - Możemy pogadać? – Odwrócił się. - Julka. - Cześć! – Powiedział nerwowo. - Witaj jestem Frankie Dougie mi o tobie dużo opowiadał wręcz jesteś legendą, chciałam cię poznać. - Legendą? – Spojrzała na Dougiego a potem przywitała się z dziewczyną. - To ja pójdę się czegoś napić. - Jesteś zła? - Zła? - Że przyszedłem z nią. - Nie. - Dużo myślałem i nie obraź się, ale to nie ma sensu. Nie wyszło nam ale jako przyjaciele w 100 procentach tak ale… - Para to byliśmy do bani. – Dokończyła za niego. - Właśnie. Julka jesteś dla mnie najważniejszą kobietą pod słońcem, wszystko bym dla ciebie zrobił. - Zabawne, bo ja nie dawno też to komuś powiedziałam. - Nie jesteś zła? - Nie Dougie wręcz przeciwnie. Bardzo ci dziękuje za wszystko a przede wszystkim za naszą przyjaźń to było dla mnie najlepszy prezent, jaki mogłam sobie zamarzyć. - Była? Chyba żartujesz? - Nie rozumiem. - Julka nasza przyjaźń była jest i będzie istnieć nawet na przyjęciu dla emerytów będę z tobą tańczyć i połamiesz kolejne obcasy. - Jesteś zabawny. Kocham cię. – Przytuliła go, ale po chwili spojrzała na niego i poprawiła się. – Ale jak przyjaciela. - Ja ciebie też. – Julka ukradkiem spojrzała na Frankie. - Mam nadzieje, że wam się uda. Nie patrzy na nas. Przepraszam. - Za c…… - Nie dokończył, bo pocałowała go. - Przepraszam. - Ja już nic nie rozumiem. - Musiałam cię pocałować, aby sprawdzić czy lepiej całujże od Alexa. - To się całowaliście!? - Nie. Ale on raczej będzie lepiej całować. - To było zaskoczenia ja się poprawie. - Nie Dougie. – Obydwoje się śmiali. – To taki nasz ostatni pocałunek. – Obydwoje przytulili się do siebie. - Danny oni się pogodzili. – Lena szarpała go. - Co oni mnie tam obchodź. Jak oni mogli? Nie podoba mi się to wesele. - Co ty wygadujesz? - Są Święta. - Tak. - Nie widzę jemioły. - Jemioły? - Tak jemioły, pod nią cię pocałowałem pierwszy raz. - Po co nam jemioła? – Lena złapała go za koszulę i zaczęli się całować. Julka podeszła do Alexa. - Proszę – Podał jej kieliszek. - Dziękuje. - Pogodziliście się. - Tak. – Uśmiechnęła się do niego. - Pocałowałaś go. - Nie zaprzeczę. - Wypada? Chyba, że wróciliście do siebie? - Zazdrosny? - Ja!? Nie, nie oczywiście, że nie. - Nie jesteśmy razem, ale musiałam coś porównać. - Co takiego? – Julka odstawiła swój kieliszek i pocałowała go, po czym odchyliła się i powiedziała. – Musiałam sprawdzić, który całuje lepiej. - I do jakiego wniosku doszłaś? - Musze się jeszcze zastanowić. – Uniosła brwi do góry a on wziął jej twarz w dłonie i pocałował. ![]() - O rany! Czy ty to widziałeś? - Co? - Harry moja siostra właśnie się całuje z bratem Leny. - To fantastycznie będziemy rodziną. Albo i nie. - Jak to? – Spojrzałam na niego - Będziemy rodzina z Jonesem ja nie chcę!!!! – Zaczęłam się śmiać. – Mam cos dla ciebie? - Zaczytam się bać. – Wyją z kieszeni kopertę i dał mi ją. - To czek na zakupy? - Chciałabyś. – Otwierałam kopertę z uśmiechem. - Bilet? Do Hiszpanii? – Spojrzałam na niego. – Podarowałeś mi bilet do Hiszpania. - Bez obaw dla dwóch osób nie puszczę cię samej. Ana wiem jak dla ciebie oni są ważni. Spędziłaś z nimi ostatni rok, byłbym kretynem jak bym ci zabronił się z nim spotykać. Jak cię znam jeszcze byś do niego uciekła. - Nie prawda. - Mam racje. - Oj sms bym pisała do nich, przecież zawdzięczam im tak wiele. - Ja też musze im podziękować. Dzięki im odzyskałem cię. - Kocham cię. - Dziewczyny rzucam welon. – Krzyknęła Ewa. Harry wziął moją dłoń mocno ściskając. Julka, Lena nawet Kinia pobiegły do tumu oszalałych dziewczyn. - Gotowe? - Tak. – Wszystkie wrzasnęły. Ewa rzuciła welon, leciał w stronę Julki i Leny. 4 lat później. - Będę miał chłopaka!. – Danny przechowała się do Harreg. - To, że lekarz ci powiedział, że będzie chłopak to nie znaczy, że to będzie chłopak. - Nie możesz się pogodzić, bo ty będziesz mieć dziewczynę. - I tak moja córka skopie tyłek twojemu chłopakowi. - Nie da rady przedrzeć się przez tłumy napalonych dziewczyn. - Danny przecież on będzie mieć twoje geny wiedź nie licz na to. - Głupek. - Chyba, że Lena cię po kryjomu zdradziła to raczej będzie przystojny. - Harry. – Krzyknęłam! - Poczekaj kochanie on obraża naszą córkę. - Danny. – Wrzasnęła Lena. - Kochanie wstrzymaj się chwilę bronie naszego syna. - Ty idioto ja właśnie rodzę. - Świetny dowcip. - To nie jest dowcip! - OMG! Co ja mam robić!? Oddychaj Danny, oddychaj przecież się uczyłeś. - Ty idioto to ja rodzę a nie ty! - Danny weź się w garść! – Wrzasną na niego Harry. - Harry to już. – Wrzasnęłam a ten odwrócił się i spojrzał na mnie. - Co ty powiedziałaś? – Pobladł. - To już! - Aha – Zemdlał. - O to dobry pomysł. – Powiedział Danny i również zemdlał. - I co teraz? – Lena spojrzała na mnie przerażona. - Wezwiemy taksówkę a po wszystkim zabijemy ich. KONIEC To już koniec. Byłam z wami od 2006r. (42 miesiące i 136 odc. ^^ ) To były dla mnie wspaniałe lata. Dziękuje wszystkim. Dziękuje szczególnie Weronice, Ewie, Lenie, Ninie, Kini, Kate, Kamili, Justynie Nell, Alex i Wampirowi ^^. Przepraszam jak kogoś pominęłam :*** Dziękuje za Sparcie, dobre słowo, pomoc i za to, że was poznałam To najlepsze, co mogło mnie spotkać. A przede wszystkim chłopakom jak by nie oni nie znałabym was a moje życie nie było ubrane w barwy. Ana Judd. ![]() ![]()
Podstrona: *1* / 2 |